Sezon grzewczy 2025/2026 okazał się dla mieszkańców niektórych budynków wielorodzinnych wyjątkowo kosztowny. Na wzrost rachunków nałożyło się kilka czynników: zakończenie obowiązywania tzw. „tarczy ciepłowniczej”, wyjątkowo mroźna zima oraz wzrost cen paliw energetycznych. W ostatnich tygodniach, po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej, elementem destabilizującym rynek stał się skokowy wzrost cen gazu.
„Są jednak wspólnoty mieszkaniowe, które w efekcie transformacji systemu grzewczego i przejściu na pompy ciepła spokojniej przechodzą przez okres zawirowań, a ich rachunki za ogrzewanie mimo mroźnej zimy pozostają na akceptowalnym poziomie” wskazuje ekspert Stiebel Eltron.
Kilkudziesięcioprocentowy wzrost kosztu ogrzewania z miesiąca na miesiąc
Po 30 czerwca 2025 r. przestał obowiązywać mechanizm ograniczający ceny ciepła systemowego. Od tego momentu koszty ogrzewania zaczęły wynikać bezpośrednio z taryf zatwierdzanych przez Urząd Regulacji Energetyki. Rząd by chronić część gospodarstw domowych przed wyższymi rachunkami, wprowadził system tzw. bonów ciepłowniczych. Jednak długotrwałe mrozy w styczniu i lutym spowodowały duży wzrost zużycia energii cieplnej, a w konsekwencji znacznie wyższe rachunki.
O skali problemów świadczy przykład jednego z osiedli w Skórczu na Pomorzu. Na początku 2026 r. mieszkańcy zostali zaskoczeni gwałtownym wzrostem opłat za ogrzewanie. W ciągu miesiąca rachunki zwiększyły się nawet o około tysiąc złotych. Jedna z mieszkanek relacjonowała w programie „Interwencja”, że za ogrzanie mieszkania o powierzchni 55 m kw. w styczniu zapłaciła ponad 1,8 tys. zł, a w lutym już prawie 2,9 tys. zł, czyli ok. 60 proc. więcej.
Osiedle w Skórczu korzysta z ciepła produkowanego w lokalnej elektrociepłowni, której głównym odbiorcą miało być duże przedsiębiorstwo przemysłowe. W założeniu inwestycja miała zapewnić mieszkańcom dostęp do relatywnie taniego ciepła systemowego. W praktyce wzrost kosztów paliwa oraz funkcjonowania instalacji przełożył się jednak na wyższe opłaty dla odbiorców indywidualnych. Dostawca ciepła wskazuje, że obecny poziom taryf wynika przede wszystkim z rosnących kosztów zakupu gazu i utrzymania infrastruktury. Dodatkowym problemem jest niewielka liczba odbiorców podłączonych do sieci – w przypadku małych systemów ciepłowniczych straty przesyłowe mogą sięgać nawet około 20 proc., a zgodnie z zasadami regulacyjnymi muszą zostać uwzględnione w cenie dla końcowych użytkowników.
Podobne sygnały pojawiały się również w innych częściach kraju. W Bełchatowie mieszkańcy korzystający z ciepła systemowego informowali o rachunkach za ogrzewanie przekraczających 3 tys. zł miesięcznie. Jak wyjaśniał lokalny dostawca ciepła, zdecydowaną większość opłaty stanowi koszt samego wytworzenia energii cieplnej – 64 proc., pozostałe 36 proc. wynika z kosztów przesyłu i utrzymania infrastruktury ciepłowniczej.
Może być taniej – jak pokazują przykłady z Urszulina i Jezioran
Choć wzrost cen ogrzewania dotknął wszystkich odbiorców w Polsce, nie wszędzie rachunki rosły równie gwałtownie. Przykładami są wspólnoty z Urszulina (lubelskie) i Jezioran (warmińsko-mazurskie), gdzie modernizacja systemu grzewczego pomogła znacząco ograniczyć koszty.
W czterokondygnacyjnym budynku wielorodzinnym w Urszulinie (ok. 1,6 tys. m kw. i 32 mieszkania), kotłownię węglową zastąpiono systemem opartym o kaskadę sześciu powietrznych pomp ciepła Stiebel Eltron HPA-O 13, zamontowanych na niewielkiej powierzchni przed budynkiem. Instalacja odpowiada zarówno za centralne ogrzewanie, jak i przygotowanie ciepłej wody użytkowej. Koszty eksploatacji nowego systemu są wyraźnie niższe, w porównaniu do wcześniejszego rozwiązania. Roczne koszty ogrzewania spadły z ponad 220 tys. zł do około 72 tys. zł (porównując lata sprzed i po modernizacji tj. 2023 i 2024), co oznacza redukcję wydatków o blisko 70 proc.! Także tegoroczna zima nie była dla zamontowanych w Urszulinie pomp ciepła wyzwaniem.
– System działał stabilnie nawet podczas silnych mrozów. W styczniu 2026 r. zużycie energii elektrycznej przez cały układ wyniosło około 13 tys. kWh, podczas gdy rok wcześniej – w trakcie znacznie łagodniejszej zimy – było to około 7,5 tys. kWh. W lutym tego roku było już cieplej a zużycie wyniosło nieco ponad 9 tys. kWh. Warunki pogodowe w żaden sposób nie wpłynęły na komfort mieszkańców. U mnie w mieszkaniu było 25-26 st. C – zapewnia Piotr Dorosz, przedstawiciel wspólnoty mieszkaniowej.
Modernizacja instalacji w Urszulinie kosztowała ponad 300 tys. zł, jednak dzięki dotacji z programu Grant OZE realny koszt inwestycji dla wspólnoty wyniósł około 179 tys. zł, czyli około 6 tys. zł na mieszkanie. Okres zwrotu wydatków na pompy ciepła w Urszulinie wyniósł niespełna rok, a cały projekt (obok pomp ciepła obejmujący także fotowoltaikę) zwróci się w ciągu niecałych czterech lat.
Znacząco spadły rachunki także w Jezioranach (warmińsko-mazurskie), gdzie w 2024 r. zrealizowano kompleksową modernizację systemu grzewczego w budynku wielorodzinnym z 12 mieszkaniami, które zamieszkuje 20 osób. Zamontowano w nim kaskadę powietrznych pomp ciepła Stiebel HPA-O 13 oraz panele fotowoltaiczne. Całkowity koszt inwestycji wyniósł około 477 tys. zł netto, przy czym dofinansowanie (z programu Grant OZE) objęło połowę tej kwoty, czyli 238 tys. zł. Przed modernizacją roczne koszty ogrzewania i c.w.u. wynosiły ok. 80 tys. zł. Oszczędność wynikająca ze zmiany sięga ok. 40 tys., co oznacza, że okres zwrotu z inwestycji wyniesie około sześciu lat.
Problem setek tysięcy mieszkańców
Wiele wskazuje na to, że w najbliższych latach koszty ogrzewania będą rosnąć. Mimo dyskusji, ETS2 ma zostać uruchomiony od 2027 r. (z możliwością przesunięcia na 2028 r.), który będzie dotyczył dostawców paliw używanych w ogrzewaniu budynków oraz transporcie drogowym. Do tego dochodzi szereg czynników nieprzewidywalnych – tranzyt gazu ziemnego po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej został wstrzymany, co wywindowało ceny surowca na giełdach światowych. Polska nie dysponuje własnymi zasobami gazu, więc jest bardzo wrażliwa na sytuację na rynkach międzynarodowych.
Jak wyglądała dostępność węgla kamiennego po wybuchu wojny w Ukrainie – wszyscy pamiętają. Konieczny był import surowca z Ameryki Południowej, który był drogi i słabej jakości. W najgorszym momencie, jesienią 2022 r., ceny węgla dla gospodarstw domowych w składach prywatnych często przekraczały 3–4 tys. zł za tonę.
W ostatnich latach wzrosła popularność kotłów na pellet. Jednak w tym sezonie grzewczym użytkownicy zmagali się z trudnościami w zakupie tego paliwa. Wpływ na to obok ostrej zimy, która wywindowała popyt, miał również kryzys w branży meblarskiej związany z niedoborem surowca do wytwarzania pelletu, czemu towarzyszą wysokie kosztów produkcji. A producentów kuszą również opcje korzystnego eksportu na rynki zagraniczne. Porównując ceny z września 2025 r. do początku 2026 r., pellet podrożał do poziomu nawet 2500 zł/tonę.
– Dom jednorodzinny potrzebuje kilku ton peletu czy węgla, a w przypadku budynków wielorodzinnych ta ilość musiałaby być odpowiednio większa. To rodzi szereg problemów związanych z transportem, składowaniem i bieżącą obsługą kotłów, co oczywiście wiąże się z koniecznością zatrudnienia pracowników. Zatem w przypadku takich obiektów paliwa jak węgiel czy pellet nie są dostępną opcją – mówi Rafał Krasowski, dyrektor sprzedaży dystrybucyjnej w Stiebel Eltron Polska.
Tymczasem skala wyzwań jest znacząca. Według danych GUS w Polsce jest ok. 558 tys. budynków wielorodzinnych. Wiele z nich korzysta do ogrzewania z paliw stałych.
Zmiana możliwa w cztery miesiące
Dostępne programy wsparcia pozwalają znacząco obniżyć koszty inwestycji, a dobrze zaprojektowane instalacje mogą zmniejszyć rachunki za ogrzewanie nawet o kilkadziesiąt procent.
Jak pokazuje przykład Urszulina, transformację energetyczną można zrealizować w ciągu czterech miesięcy. Tamtejsza Wspólnota w lutym rozpoczęła przygotowanie wniosku o dofinansowanie. Następnie specjaliści przygotowali projekt nowego systemu grzewczego, który po wykonaniu niezbędnych prac montażowych przez fachową ekipę instalatorską już w czerwcu rozpoczął pracę. Co ważne, inwestycja nie wymagała zmiany grzejników czy dodatkowego ocieplenia budynku. Do montażu urządzeń wewnątrz wykorzystano zaplecze węzłów cieplnych, a całość zmieściła się na powierzchni ok. 20 m2.
– Powierzenie kluczowych spraw specjalistom ma fundamentalne znaczenie. Na wstępie zbadają oni potrzeby cieplne budynku w minusowych temperaturach i do tego dobiorą urządzenia, które zapewni komfort cieplny i niskie koszty użytkowania. Kluczowa jest tu moc pomp ciepła w niskich temperaturach. Dobra efektywność w skrajnie niskich temperaturach oznacza jeszcze lepszą w temperaturach wyższych, a to jest przepis na niskie koszty – podkreśla Rafał Krasowski.
Wiele spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych staje wobec strategicznego dylematu dotyczącego sposobu ogrzewania.
– Przykład inwestycji z Urszulina pokazuje, że prawidłowo zaprojektowana i zrealizowana transformacja w oparciu o pompy ciepła szybko przynosi wymierne efekty ekonomiczne. Zachęcam, by pomyśleć o niej przed kolejnym sezonem grzewczym, zanim rosnące ceny energii jeszcze bardziej obciążą domowe budżety mieszkańców – podsumowuje ekspert Stiebel Eltron, producenta technologii grzewczych i wentylacyjnych.
Źródła:
- https://www.linkedin.com/posts/bart%C5%82omiej-derski-78245b102_sk%C3%B3rcz-nigdy-nie-widzia%C5%82em-dro%C5%BCszego-ogrzewania-ugcPost-7432121681554554881-i0Ok?utm_source=social_share_send&utm_medium=member_desktop_web&rcm=ACoAABJ2MswBTCppWp9jCRpXRF9ylW3e8JeXvaQ
- https://biznes.interia.pl/finanse/news-rekordowe-rachunki-a-w-domu-zimno-skad-oni-wzieli-te-ceny,nId,22602447
- https://cieplosystemowe.pl/cieplo-systemowe/
- https://www.pse.pl/jak-funkcjonuje-krajowy-system-elektroenergetyczny/rodzaje-zrodel-wytworczych-i-definicje



