Wiosną br. poznaniacy ruszyli na zakupy, a ich celem stały się przede wszystkim mieszkania z drugiej ręki. Poznań jest liderem ożywienia w tym segmencie. Z danych Otodom Analytics wynika, że w pierwszym kwartale 2026 r. popyt na lokale mieszkalne w segmencie wtórnym wzrósł tu aż o 16% rok do roku. W samym tylko marcu liczba zapytań wzrosła o 15% w porównaniu do lutego. Równocześnie badanie przeprowadzone na użytkownikach portalu Otodom wskazuje, że 69% kupujących w Poznaniu deklaruje wyraźną preferencję dla rynku wtórnego, podczas gdy mieszkanie od firm deweloperskich jest pierwszym wyborem zaledwie dla 14% nabywców. Jednak najciekawsze zjawisko na poznańskim rynku nieruchomości dotyczy struktury finansowania. Poznań to miasto, w którym prym wiedzie kapitał własny. Aż 54% wszystkich transakcji realizowanych jest w większości za gotówkę, a 32% opiera się w większości na kredycie.
Kredytobiorca „bogatszy” od inwestora?
Co ciekawe, w Warszawie i Trójmieście, gdzie transakcje gotówkowe mają silną pozycję, inwestorzy z własnym kapitałem dysponują też znacznie grubszym portfelem. Ich średni budżet przewyższa możliwości kredytobiorców odpowiednio o 138 tys. zł i 67 tys. zł. Odwrotną sytuację mamy w Poznaniu, bo choć tam również ilościowo króluje gotówka (54% transakcji), to właśnie klienci wspierający finansowanie zakupu mieszkania kredytem dysponują średnim budżetem aż o 100 tys. zł wyższym niż osoby płacące z własnej kieszeni. Wniosek? Dane z Poznania mogą sugerować, że klienci z większym kapitałem własnym częściej wybierają mniejsze i relatywnie tańsze lokale – część z nich może traktować taki zakup inwestycyjnie. Z kolei nabywcy korzystający z finansowania hipotecznego decydują się na mieszkania z wyższych segmentów cenowych i większych metrażach, co może wskazywać na bardziej rodzinny charakter takich decyzji. Warto zwrócić też uwagę na to, że różnica pokoleniowa w dostępie do gotówki jest w Poznaniu jedną z najmniejszych w kraju i wynosi tylko 18 punktów procentowych, ponieważ większości gotówką tu wpłaci 54% kupujących po 35. roku życia i 36% młodszych nabywców.
Gdzie jest poznańska górka kredytowa?
Ze względu na specyfikę budżetów poznańska „górka kredytowa” jest stosunkowo wąska i przesunięta w górę. W najtańszym segmencie do 250 tys. zł kredyt finansuje zaledwie 6% transakcji, a reszta to gotówka. Wyraźny udział finansowania bankowego zaczyna się w przedziale od 400 do 550 tys. zł (44% transakcji na kredyt), ale najwyższy udział osiąga w segmencie bardzo drogich mieszkań, czyli od 850 tys. do 1 miliona zł. Aż połowa zakupów w tym wysokim przedziale cenowym w Poznaniu odbywa się przy wsparciu banku.
Jak wyjaśnia Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań i analiz w Otodom:
„W Poznaniu zaświadczenie z banku o zdolności kredytowej daje silną pozycję negocjacyjną, szczególnie jeśli celujemy w rynek wtórny w średnim i wyższym segmencie cenowym. W przeciwieństwie do rynków nadmorskich czy warszawskiego, klient kredytowy z budżetem rzędu 600 tysięcy złotych dyktuje warunki, dysponując portfelem często grubszym niż inwestor kupujący za własne oszczędności”.



